Marka osobista kojarzy się często z głośnymi nazwiskami: influencerami, trenerami, mówcami motywacyjnymi. Prawda jest jednak taka, że każdy z nas tę markę ma – tylko czasem jest ona przypadkowa, niespójna albo w ogóle nieuświadomiona. W świecie, w którym rekruterzy, klienci i partnerzy biznesowi sprawdzają nas w Google, warto świadomie zadbać o to, jak się prezentujemy. Pierwszym krokiem jest odpowiedź na proste, choć wcale nietrywialne pytanie: z czym chcesz się kojarzyć? Nie „ze wszystkim”, nie „z tym, co wyjdzie”, tylko z konkretnym obszarem: marketingiem, motoryzacją, finansami osobistymi, rękodziełem, programowaniem, fotografią kulinarną. Im bardziej precyzyjna odpowiedź, tym łatwiej tworzyć wokół niej treści, projekty i relacje. Drugi krok to uporządkowanie obecności online. Sprawdź swoje profile w mediach społecznościowych, ustaw spójne zdjęcie profilowe, podobne bio, pomyśl o tonie komunikacji. Dobrze jest mieć jedno miejsce, które jest „bazą” – strona www, portfolio albo po prostu blog w którym rozwijasz swoje myśli i pokazujesz, czym się zajmujesz. Dzięki temu, gdy ktoś będzie chciał dowiedzieć się o tobie czegoś więcej, nie zgubi się w przypadkowych postach i komentarzach. Trzecim elementem jest regularne dzielenie się wiedzą. Nie musisz być „największym ekspertem w kraju”, żeby pisać o tym, co wiesz. Wystarczy, że jesteś krok przed kimś, kto dopiero zaczyna. Krótkie poradniki, case study, opisy projektów, wnioski z własnych błędów – to wszystko sprawia, że z czasem zaczynasz być postrzegany jako osoba „od tego tematu”. Ważna jest systematyczność: lepszy jest jeden wartościowy materiał tygodniowo niż zryw raz na trzy miesiące. Nie można też pominąć offline’u. Marka osobista to nie tylko to, co publikujesz, ale też jak się zachowujesz na spotkaniach, konferencjach, rozmowach rekrutacyjnych, a nawet w zwykłych mailach. Ludzie pamiętają tych, którzy dotrzymują słowa, odpowiadają na wiadomości, nie znikają po pierwszym projekcie i potrafią współpracować. Spójność zachowania online i offline to fundament wiarygodności. Warto też inwestować w relacje. Komentowanie cudzych treści, udział w dyskusjach branżowych, networking na wydarzeniach, współprace przy projektach – to wszystko wzmacnia zasięg twojej marki. Nie chodzi o „zbieranie kontaktów jak Pokémonów”, ale o autentyczne poznawanie ludzi i szukanie sytuacji win–win: gdzie ty możesz komuś pomóc i gdzie ktoś może pomóc tobie. Marka osobista nie powstaje z dnia na dzień. To proces, który przypomina trochę budowanie zaufania – wymaga konsekwencji, czasu i cierpliwości. Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz mieć idealnego planu. Wystarczy zacząć od kilku prostych kroków: nazwać swój obszar, uporządkować obecność w sieci, zacząć tworzyć treści i rozwijać relacje. Reszta będzie się stopniowo układać, jeśli tylko będziesz działać świadomie i w zgodzie ze sobą.